Cześć Kochani,

Rok 2018 był dla mnie naprawdę wyjątkowy.

Bardzo dużo się działo i wiele się zmieniło w moim życiu.

To drugi rok, który w całości spędziłam we Francji.

Pierwszy był rokiem raczkowania na nowej ziemii.

W roku 2018 stanęłam na nogi i zaczęłam stawiać pierwsze odważne kroki.

Działo się sporo zarówno na polu zawodowym, ale przede wszystkim prywatnym.

Oto najważniejsze z wydarzeń 2018 roku.

Marzec – rok od znalezienia pierwszej pracy i 6 miesięcy na kontrakcie na czas nieokreślony.

W 2017 roku znalazłam moją pierwszą we Francji pracę w zawodzie. Był to bardzo ważny moment mojej integracji we Francji – tym bardziej, że sporo osób nie bardzo wierzyło, że to może się udać.

W marcu 2018 minął dokładnie rok od kiedy pracuję w tej samej firmie – rok doświadczenia, wzloty i upadki, chwile radosne a czasem łzy.

Rok 2018 pokazał, że rzeczy, które początkowo wydawały się niemożliwe, stały się codziennością. Praca pozwoliła mi poczuć się częścia francuskiego społeczeństwa. Tak naprawdę od momentu znalezienia pracy zaczyna się istnieć dla francuskiej administracji.

Początkowo nie wiedziałam jak dam radę pracować po francusku i to w rachunkowości. Rok 2018 przyniósł dodatkowe wyzwania. Potrzeba było dużo siły, motywacji i determinacji.

Były też momenty negatywne – częste zmiany w zespole, nawał pracy, ciągłe rosnące wymagania sprawiły, że trochę podupadłam na zdrowiu i rok 2018 zakończyłam ostatkiem sił.

Zaczęłam się zastanawiać czy nie zmienić pracy, którą mimo tego, że lubię, wykańcza mnie fizycznie i psychicznie.

Zobaczymy co przyniesie rok 2019.

Maj – wyszłam za mąż.

Tutaj nie mogę chyba mówić o jednym z ważniejszych wydarzeń 2018 roku, bo to raczej jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.

Dokładnie 12/05/2018 wzięliśmy ślub cywilny we francuskim urzędzie stanu cywilnego.

Nie obyło się oczywiście bez tony dokumentów i tłumaczeń jak to zwykle we Francji bywa.

Był to dla mnie bardzo emocjonujący moment. Nigdy nie pomyślałabym, że wezmę ślub we Francji.

Był to też bardzo ważny moment dla naszych rodzin, które po raz pierwszy miały okazję się lepiej poznać.

Moi rodzice mogli tez w końcu przekonać się jak wygląda moje nowe życie we Francji.

Ślub cywilny we Francji

Była to skromna uroczystość, po której odbył się poczęstunek dla gości w sali niedaleko merostwa, czyli francuskiego urzędu stanu cywilnego.

Lipiec – ślub kościelny w Polsce.

Chyba największe wydarzenie 2018 i jednocześnie najbardziej stresujące. Większość formalności załatwialiśmy na odległość. Było to kilka miesięcy telefonicznego załatwiania formalności, poszukiwania sali, fotografa, sukni, transferu dokumentów z Francji do Polski. Nieźle nam to dało w kość.

Ale warto było – wyszło pięknie, międzynarodowo. Obie rodziny polska i francuska były bardzo zadowolone i wspólnie się bawiły a my cieszyliśmy się obecnością najbliższych.

Francuzi niezbyt przyzwyczajeni do tańców wstali od stołów i bawili się z Polakami. Piękny widok i wielka radość. Szkoda, że nie mogło to trwać dłużej. Dla takich chwil naprawdę warto żyć.

Zdjęcia. http://elifoto.pl/

Wesele odbyło się w pięknym miejscu w moich rodzinnych stronach. Uczestniczyło w nim ponad 100 osób i jak się okozało połwę gości stanowili Polacy a druga połowę Francuzi.

Bardzo nas ucieszyło to, że tyle osób z naszej francuskiej rodzinki zdecydowało się na podróż do Polski.

Tyle pięknych wspomnień!

Zdjęcia. http://elifoto.pl/
Zdjęcia. http://elifoto.pl/

Sierpień – wakacje na Majorce.

Po ślubie kościelnym polecieliśmy na tydzień na Majorkę, żeby chwilę odetchnąć.

Pogoda trochę w kratkę, ale i tak korzystaliśmy z pięknych widoków, szumu morza, dobrego jedzenia a przede wszystkim z pierwszych momentów jako małżeństwo.

Relaks na Majorce
Piękne widoki.

Wrzesień – awans w pracy.

Wrzesień był miesiącem sporych zmian na polu zawodowym. Zaproponowano mi awans w pracy. Początkowo przez ponad rok pracowałam jako asystentka w rachunkowości a od września zaproponowano mi pozycję księgowej.

Problem w tym, że w międzyczasie zmieniła nam się szefowo i atmosfera w zespole bardzo się popsuła. Nie wiedziałam czy cieszyć się czy płakać. Teraz z perspektywy czasu widzę, że sytuacja się nie poprawiła i być może za jakiś czas będę poszukiwać innej pracy.

Grudzień – znalezienie nowego domu.

Rok zakończył sie w dość zaskakujący sposób, bo udało nam się znaleźć się mały domek w okolicach Lyonu, który zdecydowaliśmy się kupić.

Prawdopodobnie w marcu tego roku będziemy się przeprowadzać.

 

Co za rok!

Lepszego chyba nie mogłabym sobi wyobrazić.

Buziaki!

Polka w Lyonie