Cześć,

W końcu mogę odetchnąć i zabrać się do pisania kolejnego wpisu.

Ostatnio zebrało mi się na przemyślenia, bo niedawno minął 3 rok od kiedy mieszkam na francuskiej ziemi.

Mogę teraz powiedzieć, że obecnie jest tak jak chciałabym żeby było albo raczej prawie tak jak byc powinno. Co prawda zajęło to trochę czasu, ale wszystko w życiu jest przecież procesem i trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Mieszkając za granicą wydaje nam się, że proces adaptacji nie ma końca, bo niektóre rzeczy które w Polsce są dla nas oczyswiste, za granicą są dla nas czarną magią.

Dochodzą do tego problemy językowe, kwestie administracyjne, ubezpieczenia, pozwolenia, uznawanie dyplomów, kwalifikacji, poszukiwania mieszkaniam pracy i tak mogłabym jeszcze wymieniać chyba przez godzinę.

Często myślimy sobie „w Polsce byłoby mi łatwiej„, „po co w ogóle wyjeżdżałam/em”, „to nie na moje nerwy”, „nie dam rady”, nie znam języka”, „nie mam znajomości za granicą”, „z polskim dyplomem nie mam szans znalezienia pracy” i tak dalej, i tak dalej. Lista wątpliwości jest bardzo długa i w każdym przypadku może składać się z innych stwierdzeń.

Sytuacja staje się trudniejsza, kiedy osoby z naszego otoczenia, a nawet rodzina, dolewają oliwy do ognia i zaczynają nas zniechęcać do realizacji naszych planów.

Ze wszystkimi tymi wątpliwościami i sytuacjami miałam przez te 3 lata do czynienia. ale udało mi się je pokonać i dopiąć swego.

Oto kilka wskazówek, dzięki którym małymi kroczkami udało mi się dojść do celu

  1. Nie porównuj się do innych –  to że Twoja ‚dobra’ znajoma powie Ci, że jej się nie bardzo udało i Tobie pewnie też sie pewnie nie uda powinno jednym uchem wlecieć a drugim wylecieć. Dlaczego ktoś inny miałby decydować o Twoim życiu? To prawda, że bardzo łatwo ulec sugestiom innych, szczególnie tych, którym ufamy. Nie może to jednak zburzyć Twojej wizji na szczęście. Znajdź swoją drogę, poszukaj własnych rozwiązań, szukaj po swojemu i filtruj to, co mówią Ci inni. To, że ktoś powie Ci, że z polskim dyplomem i kwalifikacjami nie masz czego szukać za granicą to absolutna bzdura. Jest to jak najbardziej możliwe! Może zajmie to trochę więcej czasu niż w Polsce, ale w końcu się uda.
  2. Szukaj rozwiązań dla Twojej sytuacji – w internecie znajduje się mnóstwo informacji, często bardzo ogólnych, które często do niczego Ci sie nie przydadzą. Każda sytuacja jest inna, każdy dyplom jest inny, każde kwalifikacje są inaczej traktowane. Nie ma jednego rozwiązania na emigracji. A może to nawet lepiej, bo jeśli kiedyś się nie uda, to poszukasz innego i staniesz się dwa razy silniejsza/szy.
  3. Odetnij się od osób, które mają na Ciebie negatywny wpływ, zniechęcaja Cię, dołują. Na początku emigracji, kiedy nie bardzo wiesz jak odnaleźć się w nowej sytuacji, na Twojej drodze pojawi się wielu ‚doradców’. Często będą to osoby, które na emigracji już trochę czasu spędziły i dzielą sie swoimi gorzkimi przeżyciami (tymi dobrymi też oczywiście). Będą Ci wmawiać, że Tobie na pewno się nie uda, bo przecież im się nie udało, bo przecież wiedzą lepiej, bo od  lat mieszkają za granicą, bo skończyli za granicą studia itp…. Mogą to byc również osoby z Twojej najbliższej rodziny i tu sytuacja jest już dużo bardziej skomplikowana, no bo jak odciąć się od rodziny, przecież to osoby, którym ufam? Czasem może zdarzyć się tak, że do końca może nie są świadomi, że mogą Cię zranić, powiedzą parę słów za dużo, że pewnie Ci się nie uda, że pomysł przeprowadzki był bez sensu, że jako emigrantka pracy pewnie nie znajdziesz… Takie sytuacje są bardzo trudne, ale niestety trzeba podejmować czasem bolesne decyzje, żeby iść do przodu i walczyć o swoje szczęście. Ci, którym naprawdę na Tobie zależy zawsze będą przy Tobie i będą Cię wspierać z całych sił, nawet kiedy jest gorzej.
  4. Nie myśl o sobie w kontekście obcokrajowca – spotkałam się z sytuacjami, kiedy w urzędach, kiedy starałam się o pracę ktoś powiedział mi, że dlaczego ja Polka miałabym dostać pracę a nie córka Pani urzędniczki, która jest Francuską. Bardzo się zdenerwowałam, ale potem przemyślałam to i stwierdziłam, że mi się przecież należy tak samo jak jej. Nie siedzę w domu i nie użalam się nad sobą,  tylko idę na kurs językowy, kurs doszkalający na warsztaty mimo że nie do końca wszystko rozumiem i zasługuję na to, żeby mieć normalne życie. Bariery są w głowie i nie można dać sobie wmówić, że jest się od kogoś gorszym. Wszyscy mają przecież takie same szanse. Niektórzy tylko lepiej je wykorzystują niż inni.
  5. Idź na kurs językowy – o kursach językowych już nie raz pisałam, ale nie ma co ukrywać – żeby normalnie funkcjonować w danym kraju trzeba znać język – chociaż w minimalnym stopniu. Bez tego nawet w życiu codziennym będziesz czuć się zagubiony/a, bo nie zrozumiesz co mówi so Ciebie Pani w sklepie, urzędzie, na ulicy. Dla mnie było to bardzo stresujące. Nie mówiąc już o znalezieniu pracy – we Francji bez znajomości francuskiego szanse na znalezienie pracy są bardzo małe.

Oto pierwsza część ‚dobrych rad’ a druga już w przygotowaniu. Mam nadzieję, że Was się przyda.

A na zakończenie piosenka ‚Możesz wszystko’ , która jest dla mnie dużym motywatorem. Z resztą uwielbiam wszystkie piosenki Sound’n’Grace.

 

Pozdrowienia,

Polka w Lyonie

 

Reklamy